|  STRONA GŁÓWNA |  REFERENCJE | PRASA O MNIE | FILMY | KONTAKT | 
+ PRASA O MNIE
"Twoje Imperium"
8-14. 06. 2009
Nr 24/2009
str. 16


Bioenergoterapeuta pomógł jej zrzucić 30 kilogramów w rok!


Te ręce dały mi szczęście...

Dzisiaj 25-letnia Anna z Warszawy ma figurę modelki. Przy wzroście 162 cm waży 53kg. I wreszcie jest szczęśliwa. A jeszcze niedawno była grubą, zakompleksioną kobietą, która była przekonana, że w życiu już nic jej się nie uda.
- Cztery lata temu ważyłam prawie 90 kilogramów - opowiada z uśmiechem, patrząc na swe odbicie w lustrze. - Nie do wiary, ile wtedy potrafiłam zjeść! Pchałam w siebie wszystko: słodycze, wędliny i chipsy. Obżerała się, ale zazdrościła szczuplejszym koleżankom, które umawiały się z chłopakami na randki.

-Też marzyłam o wielkiej miłości, chciałam mieć męża i urodzić dziecko- mówi. -Byłam pewna, że znajdę kogoś, jeżeli schudnę. Ale łakomstwo było silniejsze ode mnie, rzucałam się na wszystko, co nadawało się do zjedzenia.

Próbowała różnych terapii, by zrzucić nadwagę. Katowała się morderczymi dietami, gimnastykowała, piła herbaty i zioła odchudzające. Udawało się jej zrzucić kilka kilogramów, ale później szybko przybierała na wadze.

- Wyglądałam i czułam się jak wieloryb, nie mogłam na siebie patrzeć- opowiada dziewczyna. -Byłam bliska załamania. I wtedy los postawił na mojej drodze kogoś, komu będe wdzięczna do końca życia. Moja mama usłyszała od przyjaciółki o bioenergoterapeucie Sławomirze Szkudlarku, który pomógł jej schudnąć.

Nie chciała pójść do niego, ale jednak uległa namowom mamy. - I dobrze, bo gdy go zobaczyłam, poczułam, że na pewno mi pomoże - wspomina. - Położyłam się na kozetce, a on przesuwał dłonie nad moim ciałem. Chociaż jego ręce były kilkadziesiąt centymetrów nade mną, odczuwałam ciepło i spokój.

Bioenergoterapeuta zapewnił ją, że od tej wizyty będzie miała mniejsze łaknienie. Rzeczywiście, po kilku dniach nie ciągnęło jej już tak bardzo do słodyczy. I w ogóle jadła coraz mniej. Po miesiącu czuła się lżejsza i schudła o dwa kilogramy. A potem, z dnia na dzień, stawała się coraz szczuplejsza i... coraz bardziej pewna siebie. Żeby utrzymać wagę, starała się dużo ruszać, chodziła na spacery i na siłownię.  

Od dnia, w którym zmieściła się w rozmiar 44, zaczęła robić to, czego do tej pory unikała:namiętnie oglądała wystawy sklepów z ubraniami. I marzyła, jak to będzie, gdy zrzuci jeszcze kilkanaście killogramów. - Wciąż jeszcze chodziłam do tego bioenergoterapeuty. By wzmocnić silną wolę- mówi.

W dniu, w którym kupiła wymarzone spodnie w rozmiarze 40, poznała przyszłego męża. Gdy później opowiadała mu, że jeszcze niedawno była gruba i brzydka, nie uwierzył. - Dopiero, gdy zobaczył moje dawne zdjęcia, dał się przekonać- śmieje się.

Teraz, rok po ślubie, oboje odwiedzają bioenergoterapeutę. Dzięki jego energii oboje czują się lepiej po codziennych trudach. - Kilkanaście minut seansu i czuje się, jak nowo narodzona – wyznaje Anna.  -Gdyby wtedy mi nie pomógł, wciąż byłabym gruba i nieszczęśliwa.

Renata Golonka


STRONA GŁÓWNA |  REFERENCJE | PRASA O MNIE | FILMY | KONTAKT |